Wewnętrzne i zewnętrzne oświecenie

    Urzeczywistnienie danego stanu, inaczej, przejawienie go w rzeczywistości, to nie tylko zmiana w sposobie myślenia, ale i zmiana w przyjętej postawie, co wiąże się z głębokim zrozumieniem. Na tyle głębokim, iż jesteśmy w stanie przebić się do swojego wewnętrznego Ja, połączyć z nim i już z tej perspektywy generować dany stan na otoczenie, projektując dzięki temu własną rzeczywistość.

    Gdy osiągamy stan urzeczywistnienia, pojawia się w nas nie tylko spokój, poczucie dotarcie do punktu równowagi w sobie, ale i ogromna przyjemność. Jest ona tak duża, iż często nazywamy ją stanem błogości wewnętrznej, a na naszej twarzy pojawia się niewymuszony uśmiech.

    Pod wpływem tego stanu nasze ciało nabiera wewnętrznego blasku, staje się pełne gracji, miękkości. Potrafią zmienić się rysy twarzy, oczy wypełniają się światłem pochodzącym z duszy. Nasze zdrowie zaczyna się poprawiać, umysł wycisza, my zaś sami czujemy się po prostu szczęśliwi.

    Nie jest to jednak koniec naszej podróży, czeka nas jeszcze wiele pracy i procesów, które mają za zadanie, pomóc nam przejawić się w pełni. Samo dotarcie do swojego wewnętrznego Ja, nie kończy naszej pracy nad sobą. To, co się przejawiło, ukazało jedynie to, co osiągnęliśmy do tej pory, czyli, stan osiągniętej do tej pory równowagi. Nie jest to jednak pełny stan, jak się szybko można przekonać. Przed wami jeszcze najlepsza zabawa, by zrównoważyć pozostałą część duszy i pozostałe ciała.

    Gdy przejawiamy się przez ciało fizyczne, stan równowagi wewnętrznej (a nie jest to łatwe), widać to doskonale w naszym zdrowiu i witalności. Nasze ciało, w tym momencie zyskało dostęp do wewnętrznego źródła mocy. Nie jest już zdane jedynie na czerpanie z własnych zasobów.

    Popatrzcie na dzieci. Ich ciała są bardzo witalne, pełne energii życiowej. Dziecko jest ruchliwe, żywiołowe, pełne radości i wydaje się, że jego siły są niespożyte. Jest to jednak bardzo iluzyjny obraz. Dziecko czerpie z energii witalnej ciała. W miarę zaś swego wzrostu, można zauważyć, że energia ciała wyczerpuje się, a im szybciej ją zużyjemy, tym szybciej zaczniemy czuć wewnętrzne skostnienie. Dorosła osoba, ma już tak duże braki w energii witalnej ciała, aż musi doładowywać ją poprzez różnego rodzaju zabiegi, a nawet pobudzać używkami. Wystarcza to jednak na krótko. I nie pomoże nawet wampiryzm, czyli podłączenie pod energię osoby bardziej witalnej od nas.

    Jakże jednak zmienia się ten obraz, gdy połączymy się ze swoim wewnętrznym Ja. Jakbyśmy dodali sobie nagle mocy. Możemy więcej działać, być aktywni perz cały dzień. Nasze siły witalne wydają się być niewyczerpane. Kwitniesz – słyszymy wtedy od naszych znajomych. I my rzeczywiście kwitniemy, choć w zupełnie inny sposób niż do tej pory.

   Gdy zaczynamy dołączać do naszego urzeczywistnienia energię subtelniejszych ciał, ciało fizyczne nabiera głębi smaku i kolorów.

   Popatrzycie, jak zmieniacie się fizycznie, gdy przepływa przez was energia uczuć, gdy jesteście radości, spokojni, pełni harmonii, czy też miłości. Ciało, pod wpływem tych wibracji, nabiera nie tylko blasku, ale i brzmi w bardzo charakterystyczny sposób. Inny jest jednak śmiech wywołany przez osoby trzecie, tak zwany: zewnętrzny. Inny zaś, gdy wypełnia nas prawdziwa radość, gdy płynie z wewnątrz. Ten zewnętrzny, wydaje się być bardzo sztuczny, choć może być i szczery. Ten wewnętrzny, jest nasycony wewnętrznym blaskiem i radością i to je od siebie różni.

    Podobnie, jeśli chodzi o energię myśli. Jakże inną postawę przyjmujemy, gdy zrozumiemy cudzą myśl, gdy wdajemy się w filozoficzne dyskusje. A jakże inną, gdy to my sami, w wypowiadanym słowie, zawieramy ową myśl, wypełniamy ją inspiracją, gdy czujemy, że płynie z naszego wnętrza. Podobnie dzieje się z energią kreacji. Gdy jest generowana zewnętrznie, nasza postawa też jest zewnętrzna, nie czuć w tym, co robimy lub tworzymy głębi. Jakże jednak zmienia się obraz naszego dzieła, gdy jest połączony z energią źródła. Gdy czujemy, że ten, co stworzył dane dzieło, był połączony ze swoim wewnętrznym ja. Czujemy wręcz nasycenie światłem owego dzieła. A im większy osiągnęliśmy stan równowagi, im większą stworzyliśmy świadomość własnej mocy, tym bardziej świeci nasze dzieło, nasze ciało, tym bardziej są wypełnione światłem nasze słowa, spojrzenie. I co ciekawsze, jest to już udowodnione fizycznie, poprzez doświadczenia. Niestety, czasami za bardzo polegamy na nauce i dopiero wtedy jesteśmy w stanie przyjąć jakąś prawdę lub uznać, że coś takiego istnieje, gdy ktoś nam da namacalny tego dowód. Nie kierujemy się własnymi odczuciami, stanem, który potrafimy przecież sami wytworzyć w sobie.

   Tymczasem, my wszystko potrafimy. I dotrzeć do swojego wewnętrznego Ja. I się przejawić światłem w sobie i na zewnątrz. I osiągnąć pełną duchową mądrość, rozwinąć w pełni swoją świadomość, osiągnąć moc. Potrafimy to wszystko. I to nie są stany dostępne jedynie dla mistyków. Wszyscy to potrafimy. To jedynie kwestia wypracowania odpowiednich umiejętności, skupienia i osiągniecia tego stanu, w którym się to po prostu przejawia. Zatem, nie obawiajcie się, że was to nie spotka, bowiem, wszyscy jesteśmy oświeceni, trzeba to jedynie przejawić w sobie i swojej postawie.

 

 

 

©Wszystkie prawa zastrzeżone Wydawnictwo Nadi
Projekt i realizacja Indico.