Zarządzanie własną wolą

    Ci, którzy wiedzą, czego chcą, śpią spokojnie. Oni też panują nad własnym umysłem i wolą. Jasno kierują swoje myśli, w stronę realizacji swoich celów. Oni też przyjmują najbardziej pokorną postawę. Nie uważają, że już wszystko wiedzą, cały czas natomiast pozostają w otwartości, by się uczyć. We wszystkim chcą dostrzec możliwości dla swojego rozwoju. Ci też, spokojnie przyjmują moment, gdy okazuje się, że to, na co poświecili wcześniej dużo czasu, nie zrealizuje się. Ważnym staje się wtedy dla nich to, ile nauczyli się do tej pory, realizując ten projekt. W umyśle takiej osoby, nie marnuje się nic. Każde doświadczenie staje się cenne i wartościowe. Nie istnieje nic takiego, jak strata. Choćby mieli jedynie wynieść z tego, co robią, minimum, wyniosą owe minimum i je docenią.
    Po przeciwnej stronie nie jest już tak wesoło. Panuje irytacja i strach, przed porażką. Tak też jest traktowane każde nieudane przedsięwzięcie lub sytuacja życiowa. Wszystkiego jest takim ludziom szkoda. Potrafią długo rozpaczać nad stratą, nie widząc, że to ona otworzyła im drogę do czegoś lepszego. Nie doceniają też lekcji, którą w sobie niosło takie doświadczenie. Oni widzą jedynie stratę. Widzą jedynie swój żal.
     Pokorni przyjmują rzeczy takimi, jakimi one są. Nie upiększają niczego, dostrzegając naturalną wartość tej rzeczy. Pozostali, wciąż są niezadowoleni. Wciąż coś jest mnie tak. Denerwuje ich, że nie zyskali na czymś więcej niż tego oczekiwali. Ciągle kombinują i dają się manipulować innym. Patrzą na ludzi, oceniając ich pod kątem zysków i strat dla siebie. I wciąż czują się pokrzywdzeni, że nie zyskali więcej.
    Pokorny człowiek nigdy nie osiada na laurach, widzi, ile jeszcze przed nim pracy. Pozostali mają wyrobione zdanie na każdy temat. Oni już się nauczyli, już wszystko wiedzą, już nie potrzebują lekcji, by nabrać kompetencji. Wygłaszają sądy, wydają wyroki, rozliczają innych, nie widząc często, jak w marnym stanie jest ich własne życie. Oni mają rację, nie widząc często, że poza racją, nie posiadają niczego innego. Nie są świadomi żadnej swojej wartości. Nie są otwarci na zmiany, nie potrafią się też dostosować. Oni żyją w świecie, w którym rządzi ich przekonanie, że tak powinno być. W tym świecie poruszają się bez problemu. Tymczasem, nie widzą, że świat się zmienił i muszą się dostosować do zmian. Nie chcą się do nich dostosować, nie chcą myśleć w elastyczny sposób, bo to wymagałoby od nich nauki, dostosowania się, podjęcia pracy nad sobą. Oni wolą żyć w świecie, którego już nie ma, w swoim przywiązaniu do przeszłości.
    Pokorna osoba wie, jaką ścieżką podążała, by dotrzeć do tego momentu. Zna swoje wady i słabości, ale nie traktuje ich, jako czegoś, co umniejsza jej wartość. Traktuję je bardziej jako kolejny element, w którym musi odnaleźć równowagę.
    Pozostali już są mistrzami we wszystkim. Wszystkie więc wady muszą dobrze ukryć przed innymi, by nikt nie wykorzystał ich przeciwko nim. Nie dopuszczają do siebie tych, co im mogą podpowiedzieć, co z tym zrobić, a jedynie tych, którzy są dla nich najmniej groźni. Tworzą swój własny świat, w którym mogą być mistrzami, nie doceniając jednocześnie ścieżki, którą pokonali, jak i tego, czego się na niej nauczyli. Dla nich, ich przeszłość jest podstawą wstydu. A przecież, każdy z nas był kiedyś słaby, naiwny i głupi. Każdy z nas się potknął, każdy doświadczył upokorzenia. Wszyscy doświadczyliśmy swoich słabości. I nie ma w tym niczego złego. Tak wygląda ścieżka. Co jest natomiast propagowane? By śmiać się z naszej przeszłości. By wytykać nam ją jako błąd. Uznajemy ją więc jako błąd, wstydzimy się jej i ukrywamy swoje doświadczenia, nie czyniąc z nich dobrego przykładu dla siebie na przyszłość ani dla innych. Bo my już przecież wszystko wiemy, po co więc dawać światu powód, by się z nas śmiał?

©Wszystkie prawa zastrzeżone Wydawnictwo Nadi
Projekt i realizacja Indico.