Skip to main content

Powiedz to mojej duszy...

To, co zostało rozpoczęte, musi się dopełnić. Jeśli wszedłeś z kimś w proces jedności, nie licz na ulgę. Nie licz na to, że twój racjonalny umysł zwycięży. Że jesteś w stanie zatrzymać ten proces.

   Nie jesteś.

   Możesz kombinować, szukać drogi ucieczki, ale nie uciekniesz. Nie przed swoją duszą. Nie przed jednością. Twoja dusza i tak cię pokona, twój opór. Uzna, że to zwykły foch. A im silniej będziesz się wyrywać, tym silniejszych użyje, twoja dusza form obezwładniania twojej woli, byś przestał w końcu siać ferment, tworzyć wrogą atmosferę, uciekać lub walczyć ze sobą. A walczyć będziesz, wierz mi, do upadłego. I wcale nie z tą drugą stroną, a z samym sobą.

Dlaczego? Ze strachu przed całkowitym pochłonięciem. A będzie cię to pochłaniać. Niszczyć w tobie każdy opór. Ty zaś będziesz mieć poczucie, że twój świat właśnie się kończy. Że za chwilę ulegniesz duchowej degradacji. I tak właśnie będzie, a ty nie przeszkodzisz temu procesowi. I, wierz mi, stanie się tak, że unicestwisz się w starej postaci i odrodzisz na nowo. I ulegnie w tobie zniszczeniu każde stare przekonanie, każdy pogląd. A ty tego będziesz pragnąć, by tak się właśnie stało.

   I choćbyś się bardzo przed tym bronił, nie ochronisz tego w sobie, musisz ulec, musisz polec w tej walce i musisz pozwolić się zniszczyć tej energii, by móc się odrodzić do nowego życia, w nowej już zjednoczonej postaci. Jako jedna dusza. Owszem, będziesz dalej żyć w dwóch ciałach. Ale już jako jedna forma energii.

   Jak to możliwe?

   Cóż, nasze postrzeganie zwykle kończy się na materii. To, co tu widzimy, że skoro są dwa ciała, muszą być dwie dusze, wydaje nam się oczywiste. Niestety, na poziomie duchowym wygląda to zupełnie inaczej i nie jest to takim, jak się wydaje. Energia, którą nazywamy duszą, splątana jest w taki sposób, że nawet wtedy, gdy jedna jej część inkarnuje w jednym ciele, a druga w drugim ciele, ona nadal jest jednym. I nawet wtedy, gdy pozornie drogi tych ciał się rozchodzą, ona nadal jest splątaną formą energii. Odbiera poprzez jedno ciało, na równi z tym, co odbiera poprzez drugie ciało.

   Owo oddalenie, także jest pozornym stanem. Bowiem w duszy, cały czas zachodzą procesy, adekwatne do stopnia oddalenia, jak i te, które z powrotem scalają duszę i pozwalają jej się wydostać z poszczególnych pasm energetycznych, w tym, materii.

   Aby to dobrze zrozumieć, musicie też zrozumieć i inny proces, który zachodzi we wszechświecie. Dusza oddycha, podobnie, jak i cały wszechświat. Czas, który postrzegamy jako oddalenie, to jej wydech. Gdy zaś scala energię, w sobie, to jej wdech.

   Byśmy mogli to dostrzec, musimy naprawdę mocno oddalić się od samych siebie. Proces ów potrafi trwać eony czasu. Ale już teraz fizycy mówią o tym, że wszechświat pulsuje, podobnie jak nasze słońce i Ziemia oraz inne gwiazdy. A to oznacza, że Wszechświat także przechodzi przez procesy oddalania i jedności.

   Oddalanie już było, teraz czas na jedność. Proces ten zaczął się rok temu, a teraz nabiera rozpędu. Dlatego też, przygotujcie się. Bądźcie gotowi na zmiany, na procesy, które i w was się już zaczęły.

   Niektórzy z was spotkają teraz drugie części swojej duszy, inni wejdą w jedność ze sobą. Ten proces już trwa. Wszyscy będą o tym mówić. Będziecie to czuć. Będziecie to przeżywać. Będziecie pytać, co się z wami dzieje? Będziecie się wyzwalać ze wszystkiego, co was ogranicza w jakikolwiek sposób.

   I tak możemy traktować właśnie jedność. Jako stan wyzwalania ze wszystkiego, co nas splątuje z innymi energiami, a przez to od siebie oddala. I jeśli są to łagodne splątania, to i proces jedności zachodzi łagodnie. Gdy zaś okazuje się, że trzeba wstrząsnąć posadami każdej z części duszy, złamać opór, wybić z utartego myślenia, wtedy proces jest niezwykle dynamiczny, wyczerpujący i destrukcyjny. Przy czym trzeba pamiętać, że stopień destrukcyjności zależy od stopnia indywiduacji. Im mocniej się bowiem oddaliliście od siebie, tym silniejszą, indywidualną postać, przyjęła wasza część duszy. Wtedy to dopiero jest zabawa, by pozbawić daną część jej EGO, poczucia, że jest jedyna.

   Trzeba jej przecież odebrać jej moc. A tę moc, pamiętajcie, każda z części duszy budowała bardzo długo, jak i swoje EGO. I tyle wysiłku włożyła w to, by się stać świadomą, duchowo rozwiniętą jednostką, o pełnym poczuciu własnej tożsamości i swojego Ja.

   I to jest dopiero zabawa, gdy to wszystko jest wam powoli odbierane. Gdy osłabiani jesteście do tęgiego stopnia, aż przestajecie wiedzieć, jak się nazywacie. Aż jedyną rzeczą, której pragniecie, jest to, by przestać istnieć. Tam bowiem zmierzacie, do miejsca, gdzie wasze indywidualne Ja rozpadnie się na kawałami i przestanie istnieć, by się odrodzić jako jedno. Jaźń stanie się jedną jaźnią, podobnie jak istota. I nie ważne, że to cały czas było jednością (patrząc z dalszej perspektywy), bo tylko zachodziły w tym procesy, dające pozorny stan oddalenia. Było to po prostu potrzebne, by każda z części duszy, mogła przejść indywidualną ścieżkę rozwoju i w pełni się rozwinąć. I jeśli się rozwinęła, pięknie, bo teraz ją czeka droga powrotna, polegająca na wyzwalaniu się z tego wszystkiego, co osiągnęła i zrozumiała.

   I to się teraz dzieje. Zbiorowo. Co oznacza, że proces zachodzi polu o wiele szerszym, niż jesteśmy to w stanie dostrzec. Znak, że nie tylko dusze składają się w jedną całość, ale i byt, w którym istniejemy. Nastąpił czas ,,duchowego wdechu”. Wszystko zaczyna wracać do jedności, w obszarach, które stanowią podstawę naszej rzeczywistości.

   Co to dla nas oznacza? Cóż, wielu z was zacznie tracić grunt pod nogami. Rzeczy, do których się przyzwyczailiście, zaczną mieć mniejsze znaczenie, niż wcześniej. Jeśli coś lubiliście w wyjątkowy sposób, straci to swoją rację bytu. Nagle stanie się to nieistotne, nieważne.

   Tak jest, gdy np. kiedyś nie odrywaliśmy się od telewizora, skakaliśmy z kanału na kanał, byle tylko coś oglądać. Tak, teraz telewizja dla wielu z was mogłaby kompletnie nie istnieć. Ci, którzy lubili jakąś dyscyplinę sportu, także odczują zmianę. Nagle bowiem, nikomu się już nie będzie się chciało podtrzymywać euforii. Zachowania mogą stać się wtedy brutalne. Bo nikt nie chce się już bawić tą energią, nikt też nie będzie chciał bawić innych. Energia stanie się głodna, brutalna, wręcz pazerna na siebie nawzajem.

   Dlaczego tak się będzie działo? Ano dlatego, że zacznie obowiązywać prawo dżungli. Ci, co dostarczali nam rozrywki, będą mocno atakowani przez tych, którym już jej nie chcą dostarczać. Tak przynajmniej będą odbierane porażki. Gra stanie się brutalna, bo nikt się nie będzie ze sobą szczypał. Aż wszyscy dadzą sobie po buzi. Aż energia stanie się tak destrukcyjna, by nikt nie mógł wytrzymać w starych schematach i to my sami zapoczątkujemy rozpad starego świata.

   Wierzcie mi, nikt nie będzie tego musiał robić za nas.