Wyjść poza własne ograniczenia

    Nie znosimy granic. Nie lubimy tego stanu, gdy czujemy się przez coś lub kogoś blokowani, gdy czujemy, że możemy więcej niż dzieje się aktualnie w naszym życiu. I jest to nasz naturalny stan. Lubimy przekraczać granice. Wszelkie. Nie zadawalamy się też tym, co osiągamy teraz. Przez chwilę, owszem, możemy czuć się usatysfakcjonowani. Jednakże, zauważcie, że już po chwili szukamy nowych granic, które możemy przekroczyć. Taka jest nasza natura. Pragniemy tego. Pragniemy w zasadzie wszystkiego. Chcemy przekroczyć wszelkie możliwe granice. Osiągnąć stan nie tylko jedności, ale i nieskończoności. Rozciągnąć świadomość w każdym możliwym kierunku, zrozumieć to, co dla nas niezrozumiałe. Chcemy widzieć więcej i słyszeć więcej, wyczuwać to, czego nie potrafią wyczuwać inni. Podróżować po innych światach, być w pełni świadomymi istotami. To jest w nas. To nas właśnie popycha do rozwoju, nie pozwala nam tkwić w miejscu. Pragnienie pełnego urzeczywistnienia.

    Czujemy, że jest to naszym przeznaczeniem. Że mamy osiągnąć jedność sami ze sobą i z całym otaczającym nas wszechświatem. Dzięki temu, wyczujemy każdy rodzaj energii, która stanowi dla nas na tej ścieżce barierę i gdy tylko nakreślimy jej granice, od razu będziemy chcieli ją przekroczyć.

    Bez względu na to, na jakim poziomie skupimy naszą uwagę. Czego będzie dotyczyć nasz rozwój. Będziemy tam szukać granic i je przekraczać. Co nie oznacza od razu, że nasze postępowanie będzie mądre. Na początku zawsze będziemy popełniać błędy, łapać się w pułapki pewnych przekonań, że wystarczy na przykład zdobyć władzę polityczną lub zarobić duże pieniądze. I tak się najczęściej dzieje. Ludzie wierzą, że pieniądze dadzą im nieograniczoność. Na pewno ułatwią życie. Jednakże, gdy już ktoś osiąga bogactwo materialne, zauważcie, że bardzo często taka osoba zaczyna kierować swoją uwagę w zupełnie inną stronę. Jakby zaczęła nagle dostrzegać granice poza sferą materialną. I chciała je przekraczać. Jedni więc kierują się w stronę mistycyzmu, inni chcą przekraczać bariery fizyczne, a jeszcze inni chcą penetrować kosmos.

    A gdy już te osoby przekroczą i te granice, ich uwaga skieruje się w zupełnie inną stronę. Ponownie zaczną szukać granic, być może tym razem psychicznych lub emocjonalnych. Raz jednak obudzony człowiek, będzie w ciągłej potrzebie poznawania siebie, rzeczywistości, świata, ludzi, a nawet wszechświata i innych wymiarów. Ten głód nigdy nie minie. I choć wielu wierzy, że oświecenie, to już koniec ścieżki, nie jest to do końca prawdą. Jest to tylko dla duszy przekroczenie kolejnej granicy. Później zaś widzimy ich o wiele więcej. Na razie są po prostu widoczne dla naszej duszy i oczu. I dobrze, bardzo by nas to bowiem ograniczyło. Nie pozwoliło skupić się na tym, co mamy dostrzec tu i teraz. A to nam znów jest potrzebne, jako część procesu poznawania siebie. Wszystko ma więc sens, cel. Wszystko dzieje się we właściwym dla nas czasie. Nasze poczucie ograniczenia, jasno zakreśla nam obszar, w ramach którego mamy dokonać rozpoznania. Takim obszarem jest nasze ciało, nasz umysł, nasze pole uczuć, jak i pola kształtowania relacji z innymi. Dzieje się to jednak tylko do momentu pełnego rozpoznania, później, już naturalnie, przesuniemy każdą możliwą granicę. Do tego jednak czasu, nasza uwaga jest skierowana do wewnątrz. I nawet wtedy, gdy wszystko nas rozprasza, przejdziemy dodatkową lekcję skupienia. Czasami i kilka. W końcu jednak, osiągniemy pełne zrozumienie wewnętrzne. O to, w zasadzie, najmniej powinniśmy się martwić. Możemy się niecierpliwić, ale nie martwić o to, że ominie nas ten stan lub go nie osiągniemy. Pytanie jedynie, kiedy?

©Wszystkie prawa zastrzeżone Wydawnictwo Nadi
Projekt i realizacja Indico.