Iluzja doskonałego związku

    Jeśli sam nie jesteś harmonijny, nie stworzysz harmonijnego związku. Jeśli nie masz w sobie ni krzty spokoju lub nie potrafisz do niego powracać, w twoim związku też nie będzie spokoju. Jeśli nie jesteś świadomy, twój związek też nie będzie świadomie tworzony, podobnie, jeśli chodzi o miłość i inne energie uczuć. To, czego nie potrafisz sam przejawić w sobie, nie będziesz też potrafił przejawić w swoim związku. I nie łudź się proszę, że załatwi to za ciebie partner, że to on się będzie dla ciebie starać i to on będzie chcieć cię wprowadzać w stan harmonii, spokoju. Owszem, jeśli potrafi tego dokonać w sobie i potrafi być w tym stanie świadomie, może próbować, a nawet zachęcać cię, byś i ty się rozwinęła do tego poziomu. Jednakże, to on osiągnął ten stan nie ty. Ty musisz go dopiero w sobie rozwinąć. Jego pojawienie się w twoim życiu nie sprawi, że w cudowny sposób, bez najmniejszego kiwnięcia palcem, będziesz już w tym stanie.
    To, czym emanuje na nas partner, w jakiś sposób zawsze będzie nas wyrównywać, część energii uzupełni się dzięki jego obecności o brakujące elementy. Część cech się wzmocni, a część osłabi. Jesteśmy energiami żywymi, pulsującymi życiową energią, ale nie tylko. Na każdym poziomie zachodzą w nas różnego rodzaju zjawiska, procesy, dokonuje się przemiana, jedna energia się wznosi, inna opada. Nim dojdziemy do poziomu, gdzie będziemy mogli utrzymać całą swoją energię na wysokim poziomie wibracyjnym, minie trochę czasu a nawet wcieleń. Do tego czasu, owe procesy, które w nas zachodzą, będą nam jasno pokazywać, gdzie, w zasadzie, tak naprawdę jesteśmy w swoim rozwoju. Podobnie będzie działo się to na płaszczyźnie tworzonych przez nas relacji a nawet związku.
    Spotkanie partnera, który w pierwszej chwili wyzwoli w nas stan euforii, nazywany: stanem zakochania, nie oznacza, że to koniec naszego rozwoju. To dopiero początek pięknej duchowej przygody. Jednakże, takich przygód, możemy przeżyć w życiu bardzo wiele, a każdy partner może nas w jakiś sposób uzupełnić i wzmocnić tam, gdzie tego potrzebujemy. To jedynie kwestia tego, kogo sobie dobierzemy jako partnera: czy osobę bardzo wartościową wewnętrznie czy mało wartościową.
    Nie należy jednak zapominać o sobie i o własnym wewnętrznym świecie wartości. Jeśli jesteśmy mało wartościowi wewnętrznie, nie będziemy zbyt atrakcyjni dla partnera, bez względu na urodę zewnętrzną. Odwracając to: możemy nie mieć urody, wystarczy jednak, że będziemy emanować wartością wewnętrzną, naturalną zmysłowością, witalnością, energią uczuć lub jasnością naszego myślenia, a dla tych, którzy tego potrzebują, będziemy najpiękniejsi na świecie. Tak, piękno, to nie tylko opakowanie fizyczne. To przede wszystkim nasza wartość wewnętrzna, harmonia przejawianej przez nas energii.
    Niestety, nie wystarczy powiedzieć, że ją w sobie przejawiamy. Trzeba ją naprawdę w sobie przejawić. Stać się tym. Dopiero wtedy, pełni świadomej wartości, możemy wejść w daną relację i tę wartość powoli przekazać partnerowi, tworząc stan równowagi. To nas zaś poprowadzi do poziomu przejawiania uczuć. I wtedy tak, poziom, który wspólnie osiągniemy, będzie dokładnie tym, o co nam na początku chodziło, gdy snuliśmy marzenia o miłości i szczęściu we dwoje. Dopiero wtedy możemy dotknąć prawdziwego poziomu miłości. Inaczej, szybko się rozczarujemy, zarówno partnerem, jak i sobą, że nie potrafimy niczego więcej przejawić niż narzekania, że nam się nie układa w życiu. Naprawdę warto jest zacząć od siebie. I to w sobie dokonać najpierw zmian, których chcemy dokonać i w partnerze.  

©Wszystkie prawa zastrzeżone Wydawnictwo Nadi
Projekt i realizacja Indico.